Kucharz to zło
Stwierdzam, że napisze co u mnie. A co!
Jest strasznie brzydka pogoda i tak rozmyślając stwierdzam, że warto byłoby się odezwać. Mimo, że nie odzywam się od jakiegoś czasu.
Z szkołą jest ok. Wprawdzie poszłam do szkoły do której tak na prawdę nienawidziłam, ale nie jest taka straszna jak mówili. Wprawdzie jest w pewnym stopniu "patologiczna" (cytując debili którzy nie wiedzą co to tak na prawdę jest patologią, a używają tego słowa bo jest takie bekowe) i przesiąknięta trochę debilizmem. Cóż, nie będę narzekać. Powiem krótko, jestem w zawodówce. Kucharzu. Gorzej być nie mogło.
Ale nie mogę narzekać. Dobra, mogę. Niby, nie będziemy chociaż głodni chodzić, robimy przeróżne smakowitości, ciasta, uczymy się przeróżnych przepisów, jak robić, np ciasta na stolnicy... Hehehe.. Za dużo Masterchef'a bo tak na pewno na początku nie wygląda. Dość brutalnie się na tym przejadłam. Przejadłam 😯 Chyba podjadałam marchewki gdy nikt nie patrzał. Wiedziałam, że jest wykorzystywanie praktykantów, nie myślałam, że takie.
Na początku było fajnie, zostaliśmy podzieleni na 3 grupy. Pierwsza 8, w tym ja, była na małej kuchni, gdzie składaliśmy sie na składniki i takie tam. Gotowaliśmy, jedliśmy lub zabieraliśmy do domu. Było na prawdę smacznie, zwłaszcza makaron z szpinakiem od chłopaków.
Po jakimś pół roku zostaliśmy rozdzieleni i przeniesieni gdzieś indziej. Czyli na stołówkę szkolną i nie jest tak bajecznie, czyli sprzątanie. Nienawidzę sprzątać obieraka.. Oczywiście, najpierw idziemy na obierak, potem kroimy warzywa. Czasem coś będziemy lepić np. pierogi.
Tak w skrócie, wyglądają moje praktyki, dalej dochodzą jeszcze lekcję praktyczne. Resztę mogę dopowiedzieć pod koniec roku, gdy będzie się wybierało kierunek, szkoły średniej.
Jest strasznie brzydka pogoda i tak rozmyślając stwierdzam, że warto byłoby się odezwać. Mimo, że nie odzywam się od jakiegoś czasu.
Z szkołą jest ok. Wprawdzie poszłam do szkoły do której tak na prawdę nienawidziłam, ale nie jest taka straszna jak mówili. Wprawdzie jest w pewnym stopniu "patologiczna" (cytując debili którzy nie wiedzą co to tak na prawdę jest patologią, a używają tego słowa bo jest takie bekowe) i przesiąknięta trochę debilizmem. Cóż, nie będę narzekać. Powiem krótko, jestem w zawodówce. Kucharzu. Gorzej być nie mogło.

Ale nie mogę narzekać. Dobra, mogę. Niby, nie będziemy chociaż głodni chodzić, robimy przeróżne smakowitości, ciasta, uczymy się przeróżnych przepisów, jak robić, np ciasta na stolnicy... Hehehe.. Za dużo Masterchef'a bo tak na pewno na początku nie wygląda. Dość brutalnie się na tym przejadłam. Przejadłam 😯 Chyba podjadałam marchewki gdy nikt nie patrzał. Wiedziałam, że jest wykorzystywanie praktykantów, nie myślałam, że takie.

Na początku było fajnie, zostaliśmy podzieleni na 3 grupy. Pierwsza 8, w tym ja, była na małej kuchni, gdzie składaliśmy sie na składniki i takie tam. Gotowaliśmy, jedliśmy lub zabieraliśmy do domu. Było na prawdę smacznie, zwłaszcza makaron z szpinakiem od chłopaków.
Po jakimś pół roku zostaliśmy rozdzieleni i przeniesieni gdzieś indziej. Czyli na stołówkę szkolną i nie jest tak bajecznie, czyli sprzątanie. Nienawidzę sprzątać obieraka.. Oczywiście, najpierw idziemy na obierak, potem kroimy warzywa. Czasem coś będziemy lepić np. pierogi.

Tak w skrócie, wyglądają moje praktyki, dalej dochodzą jeszcze lekcję praktyczne. Resztę mogę dopowiedzieć pod koniec roku, gdy będzie się wybierało kierunek, szkoły średniej.
Źródło Gifów: Google Grafika

to trochę harówki masz :( ale podjadanie to całkiem przyjemna perspektywa :D
OdpowiedzUsuńfajnie, że się odezwałaś, mam nadzieję, że częściej będziesz dawała znać co u Ciebie :)
fajnie zmieniłaś design bloga i bombowo dobrane gify do tekstu :D
pozdrawiam, zapraszam ♥
Zawsze zastanawiałam się jak naprawdę wyglądają takie praktyki :)
OdpowiedzUsuńvanillia96.blogspot.com
Mój chłopak pewnie by się chętnie z tobą zamienił, ale chyba jest już trochę za stary XD
OdpowiedzUsuń♥ Czarny Kotyszek ♥
Śliczny Blog <33
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia *.*
Co powiesz na wspl obs ? :)
http://believeinhimselfx33.blogspot.com/